X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ramion, westchnęła, czując ulgę i tak ogromną lekkość, jakby miała
wznieść się w powietrze.
Wahała się jedynie przez moment. Nigdy dotąd żadnemu mężczyz�
nie nie pokazała się nago, ale to byl przecież Matthew. Kochała go,
ufała mu i chciała jak najszybciej móc nazywać go swoim mężem.
Odwróciła się w jego stronę, a gdy zobaczyła, z jakim głębokim, wręcz
nabożnym przejęciem na nią patrzy, zdobyła się na uśmiech.
 Jesteś piękna, Gemmo, moja najmilsza.
Dotknął jej szyi dłonią. Zadrżała. Ujął jej piersi w obydwie ręce,
a kiedy dotknął ich wargami, wydała okrzyk zaskoczenia i przyjem�
ności.
 Twoje ciało ma smak gorzkich migdałów - powiedział, unosząc
głowę.
Roześmiała się. A gdy znów pochylił się nad nią, zapomniała
o wszystkim prócz przejmującego, coraz głębszego szczęścia.
Ręce Matthew powędrowały niżej, gdzieś pomiędzy jej uda. Wtedy
poczuła ból, który nie miał nic wspólnego z jazdą konną. Zesztywnia�
ła na moment. Matthew się wycofał. Zaczerpnęła głęboko tchu, a on
ściągnął z siebie ubranie, zdjął pożyczone buty i ponownie położył się
226
przy niej. Kiedy poczuła na sobie ciężar jego ciała, zagryzła wargi, a
plecy i biodra ponownie zaczęły pulsować bólem.
Matthew pokręcił głową i się odsunął.
 Nie odchodz! - zaprotestowała. Miała nadzieję, że jej nagła nie�
dyspozycja nie zakończy przedwcześnie ich zbliżenia.
Znowu ją pocałował. Jego wargi też miały lekki posmak gorzkich
migdałów.
 Może wymyślimy jakiś inny sposób?  spytał. Objął ją mocno
ramionami i, nim zdążyła zdać sobie sprawę z tego, co robił, obrócił ją
zręcznie, tak że nagle znalazła się na nim. Przytulił ją jeszcze mocniej.
 Po prostu usiądz na mnie - szepnął, pokazując jej pozycję, w któ�
rej ku jej zaskoczeniu przylgnęli ściśle do siebie. Wślizgnął się w nią
powoli i ostrożnie, trzymając ją mocno, a gdy to zrobił, myśli Gem�
my rozprysnęly się niczym morska piana i wszystko wokół zblakło.
Wreszcie poczuła, że musi krzyknąć, krzyknąć wyłącznie z radości.
Zrozumiała, że potrafi się poruszać wraz z nim, jak na koniu, jak na
morzu, raz wolniej, raz szybciej, to się wznosząc, to znów opadając.
A kiedy poczuła, że zapada się coraz głębiej i głębiej w najbłękit-
niejsze otchłanie morskie, wykrzyknęła na głos jego imię i coś wybu�
chło wewnątrz niej.
Matthew obrócił się, tak że mogła położyć się przy nim na boku
i wtulić głowę w jego pierś. Przez pewien czas leżeli bez ruchu, dopó�
ki ich oddechy nie wróciły do zwykłego rytmu, a serca nie przestały
walić jak oszalałe.
 Spotkałem cię w najgorszej chwili mojego życia. Za twoją sprawą
stało się ono lepsze. Nigdy nie pozwolę ci z niego odejść.
 Trzymam cię za słowo  odparła. - Musisz tylko pamiętać o olej�
ku z gorzkich migdałów!
9
lub był skromny, ale bardzo elegancki. Zarówno Louisa, jak i Psy�
che zadały sobie wiele trudu, naradzając się z Gemmą nad wyborem
kościoła i ślubnej sukni, którą krawcowa uszyła w rekordowo krót�
kim czasie. Sama Gemma żyła jak w euforii. Matthew wyszukał dom,
który jego zdaniem powinien się jej spodobać. Kiedy miała już dość
kolejnych przymiarek lub dyskusji o imponującej wyprawie panny
młodej - brat koniecznie chciał ją w nią wyposażyć - zaczynała dla
odmiany wybierać meble do jadalni albo obicia do salonu. Oczywi�
ście starała się, żeby Clarissa również brała udział w tych wszystkich
przygotowaniach.
Gdy jednak nadszedł czas, by brat poprowadził ją wzdłuż kościełnej
nawy, Gemma zadawała sobie pytanie, czy to nie sen. Spojrzała ku
niemu ukradkiem. Gdy wrócili do Londynu, skrzyczał ją straszliwie
za - jak się wyraził - wariacką eskapadę, dając w ten sposób siostrze
do zrozumienia, że takie właśnie są obowiązki brata. Lecz zaraz po�
tem... uściskał ją z całej siły. Teraz miał minę niezwykle poważną, ale
uśmiechnął się do niej dyskretnie.
Gemma odwzajemniła jego uśmiech. I pomyśleć, że ledwie kilka
miesięcy temu czuła się tak samotna! A dzisiaj w kościelnych ławkach
siedziało mnóstwo ludzi bardzo przez nią lubianych, mimo że wielu
229
poznała niedawno. Sally Forsythe z mężem, nawet panna Pomshack,
wzruszona niemal do łez - wszyscy patrzyli na nią przyjaznie. A tuż
przy nich stała jej rodzina. Rodzina! Co za wspaniałe słowo!
Psyche zasiadła w pierwszym rzędzie. Louisa i Clarissa były druh�
nami. Colin i pewien marynarz - przyjaciel Fallona  stali po drugiej
stronie, a przed ołtarzem, obok pastora, czekał już na nią sam Mat-
thew, uśmiechnięty i szczęśliwy.
Gabriel ścisnął jej dłoń po raz ostatni, a potem ustąpił miejsca przy�
szłemu mężowi i zajął miejsce przy Psyche. Gemma ledwie zdoła�
ła wyszeptać słowa małżeńskiej przysięgi, lecz gdy tylko spojrzała
w świetliste, szare oczy narzeczonego, ucisk w gardle zniknął.
Po ceremonii Gabriel i Psyche wydali uroczyste śniadanie. Psyche
z satysfakcją dotknęła ramienia męża.
- Widzisz, wszystko poszło jak najlepiej, mimo twoich obiekcji.
- Całe szczęście, że tak szybko zdecydowali się na ślub. Po tej nie�
słychanej wyprawie...
- Daj spokój, Gemma chciała postawić na swoim, a ty sam dobrze
wiesz, o co jej naprawdę chodziło.
Gabriel spróbował spojrzeć na żonę srogo. Zaraz jednak zrezygno�
wał i pocałował ją lekko. A widząc jej zgorszone spojrzenie, odparł
z uśmiechem:
- W końcu to wesele i nawet my możemy sobie pozwolić na trochę
swobody w zachowaniu. Zresztą mam pewność, że racja jest po twojej
stronie. Czyż my, nieszczęśni mężczyzni, będziemy mogli kiedykol�
wiek sprostać kochanym przez nas kobietom?
- Nigdy  rzuciła z zadowoleniem, spoglądając ku gościom.  Cie�
szę się, że wybrałyśmy dla Clarissy tę bladą zieleń, jest tak twarzowym
kolorem. Oby tylko nauczyła się poprawnie wyrażać... O czym my�
ślisz?
Gabriel zawahał się, lecz wiedział, że nie zdoła ukryć swoich zamia�
rów przed żoną.
- Zaraz po ślubie muszę się podjąć pewnej misji. Gemma jeszcze
się tym nie zainteresowała, była zbyt przejęta naszą matką, ale...
- Ale co?
230
 Ale jeśli markiz nie był naszym ojcem, moim i Gemmy, ktoś prze�
cież musiał nas spłodzić. Mężczyzna, którego listy spalił John. Męż�
czyzna, którego oko widnieje namalowane na broszce. Matka prze�
chowywała ją jak talizman.
 Upłynęło wiele lat. A jeśli ten człowiek umarł?
 Niezależnie od tego musimy wiedzieć, kim był. Chcę to wyjaś�
nić.
Psyche wolała się z nim nie spierać. Dotknęła jedynie dłonią jego
policzka. Gabriel nakrył jej palce swoimi i uścisnął mocno własny tali� [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • szkla.opx.pl
  •  

    Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.